niedziela, 25 maja 2014

Seventeen


SEVENTEEN

 


*Kelly POV'S*
 -Kelly wstawaj!- usłyszałam głos Niall'a
-Czemu?- zapytałam
-Wyjeżdżamy.- powiedział blondyn
Szybko usiadłam na łózku.
-Ja nigdzie nie wyjeżdżam, muszę dokończyć to co zaczęłam- powiedziałam
-Czyli?- zapytał chłopak
-Załatwić sprawy z Madison i zabrać kilka działek- powiedziałam z usmiechem
-Załatwisz to kiedy indziej, musimy opuścic Los Angeles- powiedział i zaczął pakować moje rzeczy
-Nie
-Tak
-Niech będzie, tylko idź do Emily i powiedz że wyjeżdżamy- powiedziałam i poszłam do łazienki
Założyłam wcześniej przygotowane ubrania.Wyszłam z łazienki i usiadłam na łóżku tyłem do drzwi w celu zrobienia sobie makijażu. Usłyszałam pukanie do drzwi, stwierdziłam że to Niall lub Emily albo Josh.
-Proszę- krzyknęłam i zamurowało mnie
W drzwiach stało dwóch chłopaków w kominiarkach. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji więc nie wiedziałam co zrobić. Weszli do mieszkania, a ja jak na złość nie mogłam znaleźć telefonu,żeby zadzwonić do Niall'a. Jeden z nich podszedł do mnie.
-Witaj Kelly- powiedział
Co jak co, ale ten głos znam, nie wiem skąd ale znam. Olśniło mnie.
-Witaj Calum- powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Chłopaka zmurowało.
-Skąd wiesz że to ja?- zapytał
-Poznałam po głosie- powiedziałam
W tym momencie zrobiło mi się czarno przed oczami, i nie wiem co było dalej.
Obudziłam się w ciemnym pomieszczeniu, byłam przywiązana do krzesła. Nie wiedziałam co robić. Spojrzałam na moje ręce i ujrzałam na nich liczne siniaki. Nie mogłam przypomniec sobie jak to sie wydarzylo. Pamiętam tylko że do hotelu przyszło dwóch kolesi, czyli Calum i Michael. I wszystko zrobiło sie jasne, Luke mnie porwał. Próbowałam uwolnic sie, ale bez skutku. Zobaczyłam że drzwi się otwierają, uderzyło we mnie jasne światło, przez co nie mogłam zobaczyć kto wszedł. Po chwili drzwi zostały zamknięte i zapaliły się swiatła nade mną. Przy drzwiach stał Luke, Calum, Michael i Cathlin.
-Nasza księżniczka wstała- powiedziała Cathlin
Nienawidziłam jej była kolejną pustą dziwką z blond włosami i brakiem rozumu.
-Stul pysk koparo- powiedziałam
-Nie odzywaj się tak- powiedział Luke
-Nie jesteś moim ojcem,żeby mówić mi jak mam sie zachowywać, chamie- powiedziałam
-Bedziesz tego żałować- powiedziała Cathlin
-Nie prosiłam dziwki o zdanie, a jak już wcześniej powiedziałam stul pysk, chyba że mam przetumaczyć ci ręcznie- powiedziałam
Dziewczyna wyszła i zostałam sama z 3 palantami.
-Chlopacy odwiążcie ją, trochę się pobawimy- powiedział Luke
Podeszli do mnie, zaczęli przecinac sznurki przy rękach, a ja w między czasie obmyśliłam idealny plan. Gdy zaczęli przecinac liny przy nogach, z kiszonki od spodni Caluma i Michael'a wyjęłam pistolety, i telefon. Luke zajęty był pisaniem sms-ów więc nie zwracał uwagi na mnie. Gdy wstałam z krzesla, podnioslam przedmiot i walnęłam Michael'a w tył glowy a chlopak stracil przytomność, a Calum wylądował na podłodze, a ja na nim usiadłam i skierowałam jeden pistolet w stronę Luke, a drugi w Calum'a. Luke odwrócił się i chyba nie był zadowolony z tego co zobaczył.
-Nie zrobisz tego- powiedział
-Jestes pewny?- zapytałam
Chłopak wyjął z kieszeni swoja broń i podchodził bliżej drzwi.
-Masz zamiar zawołać swoje dziwki do pomocy, ale to nic ci nie da, bo rozumu nie mają i pierwsze zginą więc daruj sobie i stój w miejscu- powiedziałam, na co chlopak stanął w miejscu.
-A teraz robisz to co ci każe, bo inaczej Calum i Madison będą cierpieć jeszcze bardziej.- dodałam
-Co mam zrobić?- zapytał
-Zwiaż Caluma i zaklej mu ryj- powiedziała wstając z chłopaka, ale bron dalej była skierowana w jednego i drugiego
Wykonał moje polecenie.
- Daj kluczyki do samochodu i zaprowadź tam Caluma i mnie- powiedziałam
Chłopak rzucił mi kluczyki i podążał do samochodu razem z Calum'em. Szłam za nimi. Gdy dotarłam na "parking" momentalnie wszystkie światła zgasły. Pułapka pomyślałam.  Slychac było pojedyńcze strzały, ale nic nie było widać. W oddali bylo widac jedno swiatełko zaczęłam kierowac się w tamta strone, unikając strzałów, gdy byłam niedaleko celu, droge zagrodził mi czarny samochód, szyba otworzyła się i usłyszalam znajomy głos.
-Kelly co  tu robisz?
Stałam jak kamień i przygladałam się........

*******************************************************

WOHO, rozdział 17 za nami. a teraz kilka informacji:

Rozdziału miało nie być, bo pod poprzednim był tylko 1 komentarz. wiecie jak mi bylo smutno jak było ok.300 wyświetlen a 1 komentarz. wiem że musieliście tyle czekać, ale serio 1 komentarz?
kolejny za 2 tyg, poniewaz dzisiaj wyjeżdzam i wracam w sobotę, i muszę nadrobić tydzień szkoly+ testy+ projekt gimnazjalny 3.06 (trzymajcie kciuki)
mam nadzieję ze pod tym bedzie wiecej komentarzy
ily
Pacia xxxxx

poniedziałek, 19 maja 2014

Sixteen

SIXTEEN

przeczytaj notkę pod rozdziałem b.ważna

-Co ? Ja? Nie ja tylko - zaczął mówić chłopak
Spojrzałam na niego 
-Ash, proszę cię odpowiedz- powiedziałam trochę głośniej
-To nie jest zakochanie, jasne- powiedział
Zrobiło mi się smutno, myslałam że coś do mnie czuje, ale przecież chłopacy nie mówią wprost o uczuciach. Wpadłam na genialny pomysł, poproszę Luke żeby coś z niego wycisnął i to nagrał. Reszta drogi minęła w ciszy.
-Jesteśmy- powiedział Ash, parkując samochód
Wysiadłam z samochodu i podeszłam do bagażnika po walizkę. Gdy miałam otwierać walizkę, chłopak ruszył. 
-Ashton, palancie co ty sobie wyobrażasz?- zapytałam
-Wezmę tą walizkę- powiedział
-Umiem poradzić sobie sama- powiedziałam wściekła
-Kelly jesteś przed okresem czy coś?- zapytał chłopak po czym wybuchł śmiechem
-Nie.- powiedziałam
-To co sie dzieje?- zapytał biorąc moją walizkę
-Wiesz czego nie lubię?-zapytałam i zatrzymałam się- osób które zmieniają zdanie jak rękawiczki
-Czy ty coś sugerujesz?- zapytał
-Może jak wyjadę, przypomnisz sobie o co mi chodzi- powiedziałam i podeszłam do chłopaka wyrywając od niego walizkę i udałam się w stronę lotniska
Gdy weszłam do środka od razu skierowałam się do oddania bagażu. Oddałam walizkę i usiadłam na ławce czekając na Niall'a.
-Siema młoda- powiedział blondyn siadając obok mnie
-Siema stary- powiedziałam
-Gadałem z twoim chłopakiem, zaraz tu przyjdzie, tylko skończy palić- powiedział uśmiechajac sie głupkowato
-Nie mam nastroju na żarty- powiedziałam, po czym odeszłam
Podeszłam do automatu z napojami i kupiłam puszkę pepsi. Następnie udałam się do Niall'a. Usiadłam obok blondyna. 
-Zbieraj się, wchodzimy- powiedział
Wstałam i ruszyłam w wyznaczoną stronę. Zatrzymał mnie głos wołający moje imię. Odwróciłam się i ujrzałam Ashton'a z bukietem róż w ręce. Podszedł do mnie.
-Zapomniałaś o jednym- powiedział, po czym złączył nasze usta w pocałunku. Przytuliłam się do chłopaka.
-Będe na ciebie czekał- powiedział - a to dla ciebie,żebyś nie zapomniała o mnie w trakcie tych czterech dni.- dodał wręczając kwiaty
-Dziękuję - powiedziałam
Chciałam mu jeszcze powiedziec kilka rzeczy ale Niall kazał mi przyjść bo wchodzimy na pokład samolotu. 
-Ashton, kocham Cie- powiedziałam w końcu
-Ja Ciebie też- odpowiedział
Ostatni raz przytuliłam chłopaka i poszłam do samolotu.

*Ashton POV'S*
Jednak Luke czasami zdaje się na coś. To on wymyślił ten pomysł z różami. Ogólnie on mysli, że będę śledzić Kelly, żaby dowiedzieć się gdzie trzymają Madison.
I niech tak myśli, czasami zachowuje się jak typowa blondynka.
Lepiej czuję się jak powiedziałem Kelly, co do niej czuję. Jak wróci chcę zapytać się czy będzie moją dziewczyną. Tylko jest jeden problem to że ona jest w gangu którego chcemy się pozbyć. Wpadłem na genialny pomysł.

*Kelly POV'S*
-Wstawaj Kel- usłyszałam głos Nialla
-Gdzie jesteśmy?- zapytałam
- W LA slonko- powiedział
"Witamy w Los Angeles. Dziękujemy za wybranie naszych lini lotniczych i życzymy miłego pobytu." rozległ się głos pilota, a wszyscy zaczęli klaskać.
-Ni, pomożesz mi?- zapytałam
-W czym?- zapytał
-Weźmiesz moja walizkę i torbę?- zapytałam
Chłopak skinął głową, więc wręczyłam mu torbę.
Wyszliśmy z samolotu i poszliśmy po bagaże. Niall wział moja walizke i swoja torbę podróżną.
-Gdzie jedziemy?- zapytał
-Bierzemy taksówkę i jedziemy do Emily.- powiedziałam
-A jaśniej?- zapytał
-Do hotelu- powiedziałam

Godzine później byliśmy na miejscu.
-Niall pośpiesz się- powiedzialam do chłopaka
-Tak, a poniesiesz za mnie walizki?- zapytał, a ja wywróciłam oczami
-Hej Emily- powiedzialam do brunetki siedziącej w recepcji
-Kelly jesteś, zmieniłaś się- powiedziała podchodząc do mnie
-Ty też- powiedziałam
-Musimy zrobić sobie piżama party i poplotkować- powiedziała
-A zapomniałabym Emily to jest Niall - powiedziałam do brunetki przy okazji wskazując na Nialla
-Hej jestem Emily - powiedziała dziewczyna wyciągąjac rękę 
-a ja Niall- powiedział blondyn  
-Kelly, tu masz klucze do pokoju. Pokój jest z dwoma łózkami- powiedziała - a Josh będzie później
Poszlismy z Niall'em do pokoju. 
-Możemy porozmawiać?- zapytał blondyn, a ja kiwnęłam głową
-Co łączy ciebie z Ashtonem?- zapytał
-Moze przyjaźń, moze coś więcej- powiedziałam
-Uważaj na niego- powiedzial
-Czemu?- zapytałam
-Po prostu uważaj, za mało o nim wiesz- powiedział
-coś jeszcze- zapytałam
-Czemu nie powiedziałaś, ze potrzebujesz wizyt u psychologa i leków antydepresyjnych ?- zapytał
-Skąd to wiesz?- zapytałam zszokowana
-Jesteśmy um.. przyjaciółmi- powiedział
-Nikomu o tym nie mów- powiedziałam
-Ale czemu?- zapytał
-Nie mów, proszę cię- powiedziałam błagalnym glosem
-Dobrze, ale jak wrócimy, będziesz chodziła do psychologa - powiedział 
-Dobrze tato- powiedziałam

*Ash POV'S*
Jechałem do domu. Nagle zadzwonił do mnie telefon, spojrzałem Luke. Bez wahania odebrałem.
-Czemu do cholery nie ma ciebie w LA?- wykrzyczał do słuchawki
-Jestem- powiedziałem
-Mój informator w LA nie widział cie na lotnisku- powiedział
-Kto?- zapytałem wkurzony
-Moj informator- powiedział -Kelly będzie cierpieć w LA,jedziemy do niej- dodał 
-Kto jedzie?- zapytałem
-Ale gdzie?- zapytał Luke
-Przed chwilą powiedziałeś, ze jedziecie do Kelly- powiedzialem zirytowany
-To ty nie rozłączyłeś się?- zapytał 
-Nie- powiedziałem
-Nie masz prawa do niej dzwonić- powiedział
-Bo?- zapytałem
-Bo zabiję ja na twoich oczach- powiedział i rozłączył się 
Jestem w kropce, cokolwiek zrobię, on i tak jej coś zrobi. Wpadłem na pomysł przy którym nikt za bardzo nie ucierpi. Zastanawiam się czemu Luke dalej chce pozbyć się Kelly, przecież to rodzeństwo.


*********************************************************
Już za nami szesnasty rozdział, a teraz kilka ogłoszeń :
1.Przepraszam że tyle czekaliście na rozdział, ale miałam drobne problemy
2.Dziekuję za tyle wyświetleń i głosów w ankiecie (jaram się wami jak Niall 5SOS <3)
3.Przypominam o zakładkach informowani, pytania do bohaterów i ankiecie
4.w kolejnych rozdziałach będzie dużo się dzialo 
5. skomentujcie jak przeczytacie
6.jak myslicie: jaki plan ma Ash? co Kellly robi w la? co będzie dalej jak będą w związku? 

obejrzyjcie teledysk naszych sosów do don't stop   https://www.youtube.com/watch?v=MKfzMOC19Fc
 I WYSTĘP https://www.youtube.com/watch?v=C2zQEy5gH8c
JWHQDGUIO TAK hot wyglądają *__*
Pacia
xxxxx

 

poniedziałek, 5 maja 2014

Fifteen

Fifteen



-Jaką mam pewność,ze wszystko co mówisz to prawda?- zapytałam
-Mówię tobie to wszystko prosto z serca- powiedział

Luke mówił to wszystko na poważnie, ale nie byłam do końca pewna. To Luke on zmienia zdania częściej niż kobieta, ale co się dziwić, blond umysł wszystko wyjaśnia.

-Wierzę Tobie, ale jak to okaże się żart, to osobiscie cię zatsrzelę- powiedziałam
-Dobra- powiedział chłopak, i wyszedł z pokoju

Położyłam się i usnęłam. Obudził mnie mój kochany budzik. Walnęłam w urządzenie i zwlokłam się z łózka. Wyjrzałam przez okno, pogoda nie była za ładna. Wybrałam mój ulubiony zestaw


Następnie poszłam do łazienki. Gdy przejrzałam się w lustrze, pierwszym moim zdaniem było " Fuck, wyglądam gorzej niz zombie". Umyłam zęby i twarz. Następnie wzięłam szybki prysznic i wskoczylam w ubrania. Wyszłam z łazienki, spakowałam telefon i jakieś duperele do torby. Do walizki schowałam kurtkę po czym zamknęłam ją. Włosy uczesałam i postanowiłam zejść na dół po Luke. Była 5:20. Zeszłam na dół, gdy miała wejść do kuchni usłyszałam rozmowę Luke z jakimś chłopakiem. Na początku nie mogłam odgadnąć kto to jest, ale potem domyśliłam się że to Ashton. Niestety jestem osoba bardzo ciekawską, więc stałam pod kuchnią i słuchałam rozmowy.
-Poradzisz sobie sam?- zapytał Luke
-Stary ja sobie nie poradzę?- odpowiedział pytaniem Ash
O czym oni rozmawiają, chyba nie maja zamiaru mnie śledzić, bo to dla nich żle się skończy. Teraz pojawiło się w głowie jedno pytanie Czemu Luke rozmawia z Ash'em o takich rzeczach? Nie mógł powiedziec mu o mnie i o gangu, bo wtedy mam tak trochę przejebane.
Postanowiłam dalej nie słuchac rozmowy tych dwóch i weszłam do kuchni.
-Hej- powiedziałam i usiadłam obok Ashton'a
-Jak się trzymasz?- zapytał Ash
-Dobrze słoneczko, a ty?- zapytałam kładąc rękę na jego ramieniu
I nagle w tej chwili Luke dostał nagłego ataku kaszlu
-Lukuś nie bądź zazdrosny, przeciez połozyłam tylko rękę na ramieniu Ash'a , a nie się z nim przespalam- powiedziałam na co Ash zaczał się śmiać.
On ma strasznie zaraźliwy śmiech, serio.
-Ash jedziemy?- zpaytałam
Chłopak skinął glową.
-Luke idź do mojego pokoju i znieś mi walizkę natychmiast- powiedziałam
-A sama nie możesz?- zapytał
-Nie bądź oschły- powiedziałam
-Myślisz,że jak jesteśmy pogodzeni, to możesz się mną rządzić? Wiesz to jest pojebane, a wiesz czemu? Bo ty wszystkimi kierujesz, a czemu? Bo twoi rodzice kupują tobie wszystko co chcesz, masz w garażu ok.10 samochodów, bo musisz miec czymś się popisać,a niestety inteligencji nie posiadasz- powiedział
-Wiesz co Luke, wiedzialam,że tak bedzie jesteś gorszy niż kobieta w ciązy, zawsze zmieniasz zdania i wiecznie nic ci się nie podoba. Dam tobie radę zjedz snicersa, bo strasznie gwiazdorzysz-  powiedziałam i poszłam do pokoju.
Zniosłam walizkę, na dół gdzie czekał Ash. Wział ode mnie przedmiot i udał się do samochodu. Załozyłam kurtkę i wzięłam torbę. Jeszcze raz spojrzałam na Luke. Siedział w salonie z gitarą i coś śpiewał. Zawsze śpiewał jak był wkurzony. Rozpoznałam tą piosenkę, zawsze śpiewał mi ją na pogodzenie i na urodziny. Oparłam się o framugę drzwi i sluchałam jak Luke śpiewa. Do oczu napłynęły mi łzy. Gdy chłopak kończył śpiewać, nie chciałam żeby mnie zobaczył wiec wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu Ash'a.
-Mogę cię o coś spytać?- zapytał
-No jasne- powiedziałam z usmiechem
-Czy ty czujesz coś do mnie?- zapytał

Tym pytaniem zszokował mnie. Z jednej strony zależało mi na nim, chociaż krótko go znałam, a z drugiej nie wiem czy poradziłabym sobie w związku z Ashton'em.
-Czemu pytasz?- zapytałam
-Bo zalezy mi na tobie, mimo to że cię krótko znam. Kiedy zamykam oczy i próbuję spać
Rozpadam się i nie mogę oddychać
Jesteś powodem, jedynym powodem
Nawet jeśli moja nieprzytomna głowa jest otępiała
Przyrzekam, że moje serce się nie poddaje
Jesteś powodem, jedynym powodem- powiedział fragment z jakieś piosenki, której nie mogłam sobie w tej chwili przypomnieć
-Zakochałeś się we mnie?- zapytalam


******************************************************
Hej przybywam do was z rozdziałem 15!!!
Miał być w poprzednia sobotę/niedzielę i miał być dłuższy, ale miałam "drobny" problem ze zdrowiem, i tak rozdział dodany później. przepraszam za błedy+ kolejny za 2 tygodnie+ dziękuję za 5,000 wyświetleń :) <3
kocham was
Pacia xxxxx

sobota, 26 kwietnia 2014

fourteen

Fourteen

PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM (GŁÓWNIE PKT. 5,6) KOCHAM WAS <3

*Ash POV'S*
 -Za wszystko i za to ze jesteś- powiedziała dziewczyna
Zamurowało mnie, nie spodziewałbym się że ona kiedykolwiek mi tak powie.
-Nie ma sprawy, w razie czego dzwoń, pisz cokolwiek- powiedziałem z usmiechem- wiesz ja muszę już iść, jak wrócisz to napiszesz do mnie?- dodałem bez zastanowienia
-Obiecuję- odpowiedziała- Właściwie mam do ciebie sprawę, mógłbyś zawieźć mnie jutro na lotnisko?- dodała po chwili
Fuck, to masz problem Irwin odezwał sie głos w mojej głowie. Jutro od rana mamy spotkanie.
-Um... yyyy. jasne- powiedziałem- o której?
-Samolot mam o 8:00, muszę być na 6:00, jedzie się ok.30 minut, więc bądź na 5:30- odpoweidziała
-To widzimy się jutro- powiedziałem.
Podszedłem do dziewczyny i dałem jej buziaka w pliczek. Widziałem jej zaskoczenie w oczach.
-Do jutra- szepnąłem jej do ucha
Odwróciłem się na pięcie i udałem się w stronę mojego mieszkania.


*Kelly POV'S*
Nie mogłam przestać myśleć o dzisiejszym zdarzeniu z Ash'em. Jest naprawdę bardzo miły, przyjazny, przystojny, ma cudne oczy i śliczne włosy. 
-Woda- powiedział ktoś, przy okazji otrząsając mnie z moich rozmyślań.
-Co?- zapytałam i odwróciłam się w stronę osoby, która ze mną rozmawiała
-Woda się gotuje- powiedział Luke
Wstałam z krzesła i wrzuciłam do wody makaron na spaghetti.
-Czemu zwiałeś ze szpitala?- zapytałam
-Musiałem załatwic sprawy na mieście- powiedział i usiadł do stołu
-Oh, tak czy te sprawy to odbicie Madison?- zapytałam
Zamurowało go. I o to chodziło, nie odzyska Madison, bez walki to oczywiste.
-Dla twojej wiadomości ten adres z mojego pokoju, tam nie trzymamy Madison- powiedziałam do chłopaka.
Wyjęłam z szafki sos spaghetti w słoiku i wrzuciłam do drugiego garnka. Luke nic nie powiedział, tylko poszedł na górę zapewne odwołać akcje odbicia Madison. Jaki on jest żałosny, naprawdę.
Zanim powrócił na dół. moja obiadokolacja była już gotowa. Nałożyłam spaghetti na talerz i usiadłam przy stole. Chwilę potem zjawil się  Luke.
-Skad wiedzialaś?- zapytał
-O czym?- zapytalam
-O adresie, idiotko- odpwiedział
-Myślisz że byłabym na tyle glupia,zeby zostawiać jakikolwiek adres na biurko podczas mojej nieobecności.- powiedziałam, kończąc posilek
-No fakt- odparł 
-I kto teraz jest idiotą?- zapytalam
-A właściwie kto tam mieszka?- zapytał, zmieniając temat
-Jak napadniesz to się dowiesz- powiedziałam i włożyłam naczynia do zmywarki.
-A zapomniałabym jutro sprzątasz dom- krzyknęłam opuszczajac kuchnię
-Chyba ciebie popierdolilo- odkrzyknął
Wróciłam do kuchni. Musiałam z nim porozmawiać.
-Nie przeklinaj, ok?- powiedziałam
-Bo co?- zapytał
-Jak jeszcze raz powiesz co, to odpowiem ci takim brzydkim słowem na "j"- powiedzialam
-A czemu mam sprzątać?- zapytał
-Jutro wyjeżdżam i nie wiem kiedy wracam, więc ty zajmujesz się domem+ nie sprowadzasz swoich ludzi, pamietaj wiem wszytsko- powiedziałam i wróciłam do mojego pokoju.
Dokończyłam pakowanie ubrań na wyjazd. Do torby podręcznej spakowałam dokumenty, klucze, ładowarkę, słuchawki i jakieś duperele.

Położyłam się na łózku. Mój zegarek wskazywał już 20:30. Wyjęłam z kieszonki telefon i napisałam do Niall'a.
Do Niall: Czekaj na mnie jutro na lotnisku :)
 
 Nie musialam czekać długo na odpowiedź, bo zaraz dostałam wiadomość
Od Niall: Spoko, na ciebie będę czekać zawsze i wszędzie <3 

Wziełam moją piżamę i poszłam do łazienki. Wykonałam wieczorną toaletę i wyszłam z lazienki. Była godzina 21:30. Położyłam się na łózku i przykryłam się kołdrą. Ustawiłam budzik na 4:30 i próbowalam zasnąć. Chwile potem odpłynęłam.
Obudziło mnie wołanie mojego imienia, tuz nad moim uchem.
-Kelly, wstawaj muszę z toba pogadać.
Leniwie otworzyłam oczy i zobaczyłam Luke.
Usiadłam na łózku i spojrzałam na zegarek 00:41.
-Czego chcesz?- zapytałam sennym głosem
-Skąd, jak długo, i co łączy cię z Ashton'em?- zapytał 
-Budzisz mnie po zerowej, wiedząc że rano wyjeżdżam i pytasz o Ash'a?- zapytałam
Chlopak pokiwał twierdząco glową.
-Znam go ok.1 tyg., poznałam go przez przypadek i jest moim przyjacielem, a teraz dobranoc- powiedziałam i znów się położyłam.
-Czyli nie jesteście parą?- zapytał
-Ciekawość to pierwszy stopien od piekła- powiedziałam zamykajac oczy
-A co powiedział ci lekarz?- zapytał
Momentalnie usiadłam na łózku. Nie byłam pewna czy chcę powiedziec mu o tym co czeka mnie w kolejnych tygodniach. To była trudna sytuacja i doskonale o tym wiedział, bo to samo przeżywałam kilka lat temu.
-Nie chce o tym rozmawiać- powiedziałam, a łzy zaczęły napływac mi do oczu.
-Czy to to samo co ostatnio?- zapytał
-Cos jeszcze chcesz?- zapytałam łamiącym się głosem
-Możemy zakończyć to wszystko?- zapytał
-Jakie wszystko?- zpaytałam
-Możemy skończyć tą wojnę miedzy nami? To jest naprawdę męczące i głupie. Od kiedy dowiedziałam się, że jesteśmy rodzeństwem, stwierdziłem,że powinniśmy skończyć ze soba walczyć i byc tacy jak kilka lat temu- powiedział
Spojrzałam na niego, zobaczyłam jak pojedyncza łza spływa mu po policzku, a on szybka ją ściera. Mówil to wszystko, w taki sposób,ze wspomnienia z naszego dzieciństwa przewijały mi sie przed oczami. Wspólne zabawy na placu zabaw, oglądanie bajek, zabawa. Znów spojrzałam na chłopaka był zdenerwowany, dokładnie tak samo jak wtedy, kiedy zapytał mnie czy zostaniemy przyjaciółmi. Było to w drugiej klasie, dał mi wtedy naszyjnik robocik, miał taki sam aż do teraz.

-Kel, zostaniemy przyjaciólmi?- zapytal blond dziesieciolatek
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, więc go przytuliłam.
-Mam coś dla ciebie- powiedział wyjmujac z kieszonki naszyjnik i wręczajac mi go- spójrz mam taki sam- krzyknął
Naszyjnik miał doczepioną karteczke z moim imieniem, no może nie dokładnie bo napisane było "Dla Kely" ale to prawie to samo.
-Dziekuję- odpowiedziałam mu

-Dalej go nosisz?- zapytałam
Chłopak skinął twierdząco glową


***************************************************************************
Mamy 14 rozdział, kto sie cieszy?
1. Jak myslicie co będzie dalej?
2.Przypominam o zakładce : informowani i pytania do bohaterów i ankiecie
3. kolejny rozdział nie wiadomo kiedy, ale postaram się jak najszybciej
4.DZIEKUJE ZA DUŻO LICZBE WYŚWIETLEŃ
5.KOMENTUJCIE, CHCĘ ZOBACZYĆ CZY KTOKOLWIEK TO CZYTA <3
6. Mam do was przeogromną prośbę, moglibyscie pomóc spamowac na tt hasłem  #PolishDirectionersWillNeverGiveUp LUB #PolandFightsForOneDirectionConcert DZISIJA, PROSZĘ ZALEŻY MI NA KONCERCIE <3 Z GÓRY DZIEKUJĘ <3  
Pacia xxxxx :) 

sobota, 19 kwietnia 2014

thirteen

thirteen

 

-Dobra, zrobię co chcesz, ale nie masz prawa nic jej o mnie mówić, jasne?- powiedziałem ze złością
-Jasne, a teraz idę, a ty czekaj na sms'a, pamiętaj obserwuję cię- powiedział i odszedł
"Do jasnej cholery w co ja się wpakowałem, muszę wymyślić taki plan,żeby nikomu nic się nie stało, a to może byc dość trudno, no ale YOLO" pomyślałem, a chwilę potem dostałem sms'a, spojrzałem Luke. Otworzyłem wiadomość i przeczytałem wszystko. Bez wahania wyjąłem baterię z telefonu, kartę sim wywaliłem do śmietnika i dalej czekałem na Kelly.

*Kelly POV'S*
-Ale jak to? Nie ma innego sposobu?- zapytałam lekarza
-W pani wypadku nie.- odpowiedział stanowoczo
-Jak długo, będę musiała brac leki?-zapytałam
-Od pół roku do półtora, a potem zmniejszymy dawkę, do tego dochodzą konsultacje  z psychologiem co 2 tygodnie- powiedział i wręczyl mi receptę 
-Do widzenia- powiedziałam i wstałam z krzesła
-Pamiętaj przez dwa tygodnie żadnego alkoholu, papierosów, i używek- powiedział
Trzasnęłam drzwiami i udałm sie w stronę mojej dawnej sali,w której był Luke i Ash. 
-Gdzie Luke?-zapytałam wchodząc do pokoju
-On zabrał mi samochód, bo musiał zalatwić no ten sprawy na mieście- powiedział
spojrzałam na niego trochę podejrzliwie, na co on odwrócił wzrok, kłamał. Kłamstwo w ludziach umiem rozpoznać.
-Kłamiesz- powiedziałam
Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony. Przez chwilę panowała niezręczna cisza, no ale ktoś musiał ją przerwać. 
-Idziemy gdzieś dzisiaj?-zapytał
-Nie mogę, musze sie spakować- powiedziałam
-Chyba wypakować- powiedział i uśmiechnął się
- Nie spakować, jutro rano wyjeżdżam- powiedziałam i wzięlam moja torbę z łózka.
-Gdzie i po co?- zapytał
Ustałam naprzeciwko chłopaka.
-Powiem tobie, ale wyjdźmy w końcu z tego szpitala- powiedziałam i zaczęlam się śmiać
-Dobra- odpowiedział i zabrał ode mnie torbę
Wyszliśmy ze szpitala i zatrzymalismy się na parkingu.
-Spacer czy taksówka?- zapytał
-Taksówka- krzyknęłam i wyjęłam telefon
-Wiedziałem,że wybierzesz spacer- powiedział Ash
-Nie, jestem zmęczona- powiedziałam
Chłopak złapał moją rękę i zaczęliśmy iść bardzo wolnym krokiem w stronę domu.

-Czemu jutro wyjeżdżasz?- zapytał
-sprawy rodzinne- powiedziałam
-Ile cię nie będzie i gdzie jedziesz- zapytał po raz kolejny 
-Cztery dni, lecę do LA- powiedziałam z uśmiechem
-Jakoś to wytrzymam- powiedział chłopak i mocniej ścisnął moją rękę.
-Ashton!!!!!!!!!!!- krzyknęłam
-Co się stało- zapytał
-Bolą mnie nogi- powiedziałam i usiadłam na środku chodnika 
-Wskakuj na mnie- powiedział i schylił się
Bez zastanowienia wskoczyłam na chłopaka. 
Dalszą drogę milczeliśmy, może dlatego, że ja prawie zaspypialam.  
-Już jesteśmy- powiedział Ash
Zeskoczyłam z chłopaka.
-Dziękuję- powiedziałam zabierając od niego torbę
-Za co?- zapytał
-Za wszystko i za to że jesteś- powiedziałam 


****************************************************************
Rozdzial trochę krótki, ale to dlatego ze święta, i musiałam pomóc mamie.
mam nadzieję że się wam spodoba i SKOMENTUJECIE

WESOŁYCH ŚWIĄT KOCHANI
<3 KOCHAM WAS BUZIACZKI
wasza PACIA xxxxx
+ będzie niedługo nowy zwiastun mhm. :)  
       

sobota, 12 kwietnia 2014

Twelve

Twelve

*Luke POV'S*
Wstałem o godzinie 8:45. Wykonałem poranną toaletę, po czym ubrałem się i zszedłem na dół. Włączyłem telewizor i udałem się do kuchni w celu zrobienia sobie posiłku. Po zjedzeniu kilku kanapek, postanowiłem zawieźć dla Kelly kilka rzeczy. Poszedłem do jej pokoju. Oprócz wzięcia jej rzeczy chciałem zobaczyć, co ma w pokoju. Moją uwagę przyciągnęła walizka leżąca obok łózka.  W walizce znajdowały się jej ubrania oraz bilet lotniczy do USA. Spojrzałem na datę wylotu- jutro. Jedzie do swoich rodziców, albo chce kogoś zabić pomyślałem. Odłożyłem bilet na miejsce i podszedłem do biurka. Leżała tam kartka z adresem. Nie wiem kogo to adres,ale domyślałem się, że może być to miejsce w którym jest Madison. Zapisałem adres w telefonie i poszedłem do jej garderoby. Wziąłem dla niej czarne jeasny i koszulę w czerowno-czarną kratkę. Spakowałem to do torby i opuściłem pomieszczenie. Spojrzałem na zegarek 9:55. Wziąłem klucze do samochodu i mieszkania. Zamknąłem pośpiesznie dom i udałem się w stronę samochodu. W szpitalu byłem o 10:30.

*Kelly POV'S*
Zerwałam się z łózka oddychając w przyspieszonym tempie. Czułam jak krople potu spływają po moim czole. NIe mogłam uwierzyć w to co widziałam we śnie. To wszystko było takie realistyczne.Poczułam jak ktoś ściska moją dłoń. Spojrzałam w bok i zobaczyłam Ash'a siedzącego obok mojego łózka.
-Dlugo czekasz?- zapytałam chłopaka
-Nie- powiedział uśmiechając się- Co się stało,że tak nagle zerwałaś się z łózka?- zapytał po chwili
-Nic takiego, po prostu miałam zły sen- powiedziałam- Ash, która godzina?- zapytałam
-10:06- odpowiedział- pora wstawać- wykrzyknął
Leniwie wstałam z łóżka. Wzięłam z torby kosmetyczkę, bluzę i jeansy. Udałam się do łazienki w celu wykonania porannej toalety. Po skończeniu, wróciłam na salę. Ash dalej na mnie czekał. Podeszłam do chłopaka i usiadłam naprzeciwko niego.
-Dziękuję- powiedziałam
-Komu?- zapytał
-Tobie, za to że mną się zająłeś i wspierałeś- powiedziałam
Chłopak uśmiechnął się słysząc moje słowa. Następnie wyciągnął w moją stronę ręce i pomógł mi wstać z łóżka. Potem przytuliłam chłopaka,a on odwzajemnił gest. Staliśmy tak przytuleni ok.2 minut, bo przerwał nam ktoś,a dokladniej Luke.
-Luke co tu robisz?-zapytałam
-Przyjechałem po ciebie. Stwierdziłem,że jako rodzeństwo przydałoby trochę lepiej sie poznać - powiedział
-Jestescie rodzeństwem?- zapytał Ash
Polowałam twierdząco głową. Zapadła cisza, przerwał ją Luke
-Kto to jest?- zapytał wskazując na Ash'a
-Luke, to jest Ashton. Ashton to jest Luke. Ash to mój przyjaciel- powiedziałam
-wow poznałaś przyjaciela w ciągu 1dnia. Gratuluję- powiedział- przywiozłem tobie ubrania- dodał rzucając mi torbę.
jaj zawsze mój refleks zawiódł i nie złapałam torby. Ash usiadł na krzesełku i czytał coś w telefonie natomiast Luke stał naprzeciwko i uważnie go lustrował.
- Słuchajcie zostawię was na chwilę samych, muszę iść po wypis- powiedziałam a następnie wyszlam z sali.

*Ashton POV'S*
Byłem zdziwiony obecnością Luke w szpitalu oraz wiadomością o tym, że są rodzeństwem. Probowalem wszystko skleić w jedną całość, jednak na próżno.
-Luke co tu robisz?- zapytałem chlopaka
-Przyjechałem odebrać moją siostrę- powiedział
-Przecież chcesz ją zabić- krzyknąłem
-Nie tak głośno debilu- powiedział- zabierasz ja gdzieś po szpitalu?- zapytał po chwili
-Tak, jak mi pozwolisz- rzuciłem
-Ale spełniasz jeden warunek, otóż będę was obserwował. I w powrocie do domu, ja zabiorę ją i załatwię ją. Jane? powiedział
-Nie- powiedzialem
-Słuchaj jak tego nie zrobisz, dowie sie ze jesteś w gangu i że ciągle ja okłamujesz- powiedział ze złością.


**************************
Jest mi głupio,ze obiecałam wam ze rozdzial mial byc tydzień temu a tym czasem jest dzisiaj. Nie miałam czasu na napisanie wiecie szkoła i te sprawy. Jak chcecie być informowani zostawcie w komentarzu nazwę Twittera i powstała strona Pytania do bohaterów. DZIĘKUJĘ ZA TYLE WYŚWIETLEŃ ZA KOMENTARZE, I ZA TO ZE JESTEŚCIE:) <3
wasza Pacia xxxxx
sorry za rozdział krotki i trochę nudny
PS. KOMENTARZE MOTYWUJĄ <3 

sobota, 5 kwietnia 2014

Ważna informacja

Rozdział dwunasty pojawi się w przyszłym tygodniu, 12 która była dodana wcześniej była niedokończona, dlatego ją usunęłam i będzie nowy. Przepraszam że musicie tyle czekać, ale od czwartku nie ma mnie w domu i wracam dopiero jutro, a w telefonie nie pisze się za dobrze. Także do następnego tygodnia.
kocham Was
Pacia xxxxx